Zbliżające się wakacje inspirują do spędzenia czasu na świeżym powietrzu, blisko natury. Popularnymi kierunkami wycieczek pieszych czy rowerowych stają się często parki narodowe i krajobrazowe, które bezsprzecznie obfitują w cenne przyrodniczo tereny, na których spotkamy chronione gatunki roślin i zwierząt. Ale czy poza tymi miejscami nie mamy szans by doświadczyć bliskich spotkań z przyrodniczym światem i odetchnąć pełną piersią? Żeby się o tym przekonać wybrałyśmy się na wędrówkę w pobliżu jednego z mazowieckich miast.

Jezioro Ciechomickie. Fot. Anna Strojnowska

Naszą wycieczkę rozpoczęłyśmy w Grabinie, niewielkiej wsi położonej zaledwie 8 km od centrum Płocka. Poruszałyśmy się głównie żółtym szlakiem turystycznym wzdłuż jeziora Ciechomickiego. Należy ono do grupy jezior Łąckich i jest polodowcowym jeziorem rynnowym.

Linia brzegowa zbiornika jest w większości porośnięta trzcinami oraz roślinami pływającymi jak np. rzęsa garbata czy rdest ziemnowodny z żywo ubarwionym na różowo okwiatem. Dobrze nasłoneczniony, płytki i łagodnie nachylony brzeg jest doskonałym siedliskiem dla licznych płazów. Mijając kolejne zakola jeziora, do naszych uszu dobiegały niosące się po wodzie odgłosy żab zielonych. Wszystkie trzy gatunki żab zielonych są do siebie bardzo podobne, w tym żaba wodna, która jest naturalnym i płodnym mieszańcem dwóch pozostałych: żaby jeziorkowej i żaby śmieszki. Do jednoznacznego określenia gatunku, żabę należałoby schwytać i oznaczyć wg klucza, a być może także przeprowadzić badanie genetyczne. Gdy już o płazach mowa, pod naszymi stopami pojawiła się także maleńka ropucha szara (łatwa do rozpoznania dzięki widocznym na głowie parotydom). Sądząc po rozmiarach – świeżo po przeobrażeniu. 

okolice Jeziora Cichomickiego
Żaba zielona. Fot. Anna Strojnowska
okolice Jeziora Cichomickiego
Młoda ropucha szara. Fot. Anna Strojnowska

Jezioro Ciechomickie otoczone jest z jednej strony suchym lasem mieszanym. Z całą pewnością jest on zamieszkały przez większe i mniejsze zwierzęta. Także przez gady (np. jaszczurki zwinki i zaskrońce), które z dużą zwinnością i szybkością mignęły nam przed oczami i skryły się w leśnym podszyciu. Co jakiś czas pojawiały się motyle: bielinki rzepniki oraz modraszki wieszczki, a także ukryta pod liściem młodego dębu gąsienica płochnicy księżycówki. W tym miejscu należy wspomnieć, że na suchym podłożu niczym żywe dywany rośnie obficie niska roślinność jak np. rozchodnik sześciorzędowy oraz różnokształtne porosty.

Rozchodnik sześciorzędowy. Fot. Anna Strojnowska
Jezioro Ciechomickie. Fot. Anna Strojnowska

W czasie marszu nie odstępującym nas niemal na krok elementem był terkot trzciniaka zwyczajnego. Choć wśród bujnie rosnącej i wysokiej trzciny nie udało się go zobaczyć, odgłosy, które wydaje są nie do pomylenia. Świergot tego malutkiego ptaszka wędrownego jest tak donośny, że z powodzeniem zagłusza pozostałe gatunki ptaków na trzcinowisku. Dzięki lornetkom udało nam się wypatrzeć dryfujące po tafli wody dwie pary perkozów dwuczubych wraz z młodymi. Warto wspomnieć, że oba te gatunki są w Polsce pod ścisłą ochroną gatunkową. Z bardziej pospolitych gatunków mogłyśmy obserwować czaplę siwą oraz kilka rodzin kaczki krzyżówki wraz z potomstwem.

Trzciniak zwyczajny. Fot. coniferconifer ,via Wikimedia Commons
Perkoz dwuczuby. Fot. JJ Harrison from Wikimedia Commons
Perkozy dwuczube obserwowane przez lornetkę. Fot. Anna Strojnowska

Zbaczając nieco z wyznaczonego szlaku pieszego trafiłyśmy na ciekawą łąkę. Chociaż częściowo zaczęła zarastać drzewami iglastymi oraz intensywnie rozprzestrzeniającą się nawłocią, wciąż porastała ją różnorodna roślinność kwiatowa. Dzięki temu stała się bardzo dobrym siedliskiem dla wielu gatunków owadów. Wśród nich mogłyśmy rozpoznać przede wszystkim liczne motyle dzienne m.in: karlątka leśnego, karlątka ryskę, strzępotka ruczajnika, przestrojnika jurtina, rusałkę pokrzywnik, czerwończyka żarka czy dostojkę malinowiec. Oprócz nich kwiaty oblatywało kilka gatunków pszczół samotnic i trzmieli. W drodze powrotnej na skraju lasu i pól zbóż mogłyśmy nacieszyć się widokiem poruszającej się skocznym ruchem sarny. Czego więcej potrzeba przyrodnikowi?

Łąka naturalna w okolicy Jeziora Ciechomickiego. Fot. Anna Strojnowska
Karlątek ryska, fot. Anna Strojnowska

Takich miejsc jak to, jest w Polsce bardzo wiele i czasami nie trzeba ich daleko szukać, a nawet wyjeżdżać. Wszystkim, którym tak jak nam, najlepiej odpoczywa się w bliskości przyrody polecamy odkrywanie także tych lokalnych terenów. Pamiętajmy jednak, że w każdym miejscu niezmienionym przez człowieka jesteśmy tylko gośćmi. Obserwujmy (lornetki i kieszonkowe atlasy z pewnością się przydadzą), podziwiajmy, fotografujmy, ale nigdy nie niepokojmy zwierząt, nie niszczmy roślin i zabierajmy ze sobą śmieci. Gwarantujemy, że matka natura będzie nam za to wdzięczna. A może macie swoje miejsca, w których lubicie bywać? Koniecznie się z nami podzielcie!

Anna Strojnowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *